Home Bawimy się i uczymy na odległość Mowa i myślenie

Mowa i myślenie

Propozycje zabaw rozwijających mowę i myślenie 22-30.06.2020

1.Opowiadanie „Jak wróbelek Elemelek w wielkim morzu brał kąpiele” (H. Łochocka)

Wczesnym rankiem wstało słońce, wyzłociło morski piasek i na fale bryzgające zarzuciło srebrny pasek. Każda fala z białej piany ma falbankę koronkową. Szemrzą fale chórem zgranym piosnkę starą, a wciąż nową.
Elemelek stał z walizką spoglądając na to wszystko. A że bardzo był zdziwiony, więc rozstawił nóżki obie, kręcił łebkiem w różne strony i rozdziawiał krótki dziobek. Sam do siebie przy tym gadał: – Strasznie jest to morze duże! Deszcz tu wielki chyba padał ze trzy lata albo dłużej. Jak też ono szumi, śpiewa... Za tą plażą widzę drzewa, więc wynajmę pokój w listkach. Niech zostanie tam walizka, a ja zaraz włożę nowy zgrabny kostium kąpielowy.
Smukłe mewy z piórkiem białym spadły z szumem jak latawce i na falach się huśtały jakby właśnie na huśtawce. Wróbel w modnym swym kostiumie pręży łapki tak jak umie, poprzez plażę mknie wytrwale i też skacze już na fale, aby ich spienione grzbiety pohuśtały go. Oj, rety! Jak tu mokro! Ile piany! Kto tak pryska? To bałwany! Bałwan duży z drugim, małym, Elemelka wnet porwały, zakręciły, zamoczyły. Taki prysznic nie jest miły dla małego wróbelaska.
Więc zawołał: – Jeśli łaska, odsuń no się, mój bałwanie. Niech pan bałwan już przestanie i popłynie w inną stronę. Ach, ratunku, gwałtu! Tonę!
Smukłe mewy z piórkiem białym usłyszały, podleciały i wróbelek rozkrzyczany wyłowiony został z piany. Na swych skrzydłach srebrnych, prostych śmigłe
mewy go uniosły i złożyły w dołku z piasku, gdzie zaprzestał wreszcie wrzasków. – Panie wróblu, jak to można? Trzeba z wolna i z ostrożna wchodzić w wodę, bo źle bywa, jeśli się nie umie pływać. Ucz się w płytkiej pływać wodzie; udzielamy lekcji co dzień. Elemelek odrzekł skromnie: – Wdzięczny jestem wam ogromnie, śliczne mewy, lecz dziękuję, pewniej się na lądzie czuję. Kąpiel w piasku dla wróbelka to przyjemność bardzo wielka. Piasek grzeje, słonko świeci... ale skąd tu aż tyle dzieci?
Spojrzą ptaki, a wokoło roześmiane stoi koło; w którąkolwiek spojrzysz stronę – wszędzie nosy opalone. – Elemelku! Czy być może? Przyjechałeś tu nad morze? Wynająłeś domek w lasku? Chodź się z nami bawić w piasku! My będziemy robić babki, ty – odciśniesz na nich łapki. Wiele czasu już nie mamy: tydzień,
dwa – i wyjeżdżamy... Rzecze ptaszek: – Macie rację. Wkrótce miną nam wakacje. Muszę czas ten wykorzystać, zwiedzić plażę, łódki, przystań, nad tę wodę frunąć wielką i pobawić się muszelką. Potem razem z wami wrócę. Przedszkolakom piórko rzucę i pozdrowię ich wesoło, a poskaczę też przed szkołą. W każdej klasie przez okienko zajrzę, stuknę w szybę cienką, skrzydłem
dzieciom zatrzepoczę, słowo ćwierknę im ochocze i pokręcę raźnie główką, by im pomóc przed klasówką.


Rozmowa na temat opowiadania:
Co Elemelek mówił o morzu, gdy zobaczył je po raz pierwszy?
Kto porwał na morzu wróbelka?
Kto uratował wróbelka Elemelka przed utonięciem?
Kogo spotkał wróbelek nad morzem?
W co bawiły się dzieci nad morzem i o co prosiły wróbelka?
Co chciał zwiedzić Elemelek?
Jak nazywa się nasze polskie morze?



2. Tato, tato, idzie lato! – wysłuchanie wiersza (Teresa Błaszczyk) 
Tato, tato, idzie lato, a z nim słońce, błękit nieba!
Po przygodę, drogi tato, w podróż nam już ruszać trzeba.
Ale dokąd?! Gdzieś nad morze? Autem lub pociągiem w góry?
Albo samolotem może wznieść się ponad chmury?
Tyle pięknych miejsc na świecie, że ich nawet nie wyliczę!
Są w Europie, w Ameryce, są w Australii i w Afryce.
W Polsce też ich wiele mamy: morze, góry i doliny,
lasy, jagód pełne dzbany, ogród babci i maliny!
Czy koniecznie trzeba zatem jechać nam na koniec świata?
Każde miejsce piękne latem, jeśli ze mną jest mój tata!


Po przeczytaniu wiersza rodzic zadaje pytania:
Jak można spędzać czas latem?
Gdzie można się wybrać na wycieczkę?
Czym można wybrać się w podróż?
Co wy lubicie robić razem z tatą latem?
Gdzie i jak spędzacie wakacje?


3. Co się zdarzyło na plaży? – rozmowa inspirowana historyjką obrazkową.

Rodzic prezentuje dwie pierwsze ilustracje z historyjki obrazkowej, a dziecko opowiada, co się na nich dzieje. Następnie zastanawia się, co jego zdaniem wydarzy się dalej. Kiedy pomysły dziecka się wyczerpią, prowadzący prezentuje trzy kolejne ilustracje, a dziecko opowiada, co się znajduje na obrazkach. Na koniec rozmawiają na temat postawy dziewczynki, rodziców i ratownika.
Dziecko odpowiada na pytania:
Co spowodowało, że dziewczynka zgubiła się w tłumie?
Jak można było tego uniknąć?
Gdyby ktoś z was zgubił się w tłumie, a nie miał opaski, to co mógłby zrobić?


4. Morskie zagadki obrazkowo-słowne
Świecę mocno dzionek cały, żeby wszystkim ciepło dać,
by zobaczyć jak przychodzę, trzeba bardzo wcześnie wstać. (SŁOŃCE)


Mały, lekki, kolorowy, latem zawsze modny.
Dobry do hasania w wodzie, na plażę wygodny. (STRÓJ KĄPIELOWY)


Może być niebieskie, szare lub zielone. Bywa spokojne lub bardzo wzburzone.
Kiedy jego brzegiem ludzie spacerują, jego małe fale stopy ich całują. (MORZE)


Jest lekkie, okrągłe i do nadmuchania.
Przyda się każdemu w nauce pływania. (KOŁO RATUNKOWE)


Biały ptak ponad falami lata, lecz nie śpiewa
– letnią porą cała plaża krzykiem jej rozbrzmiewa. (MEWA)


Gdy do ucha ją przyłożę – morza szum powróci do mnie.
W tej skorupce – małe morze: lato może nam przypomnieć. (MUSZELKA)


Można na niej się opalać, zamki z piasku też budować.
Gdy się znudzi – można z mamą brzegiem morza spacerować. (PLAŻA)

5. Karta pracy



Propozycje zabaw rozwijających mowę i myślenie 15-19.06.2020

1. „Tato, idzie lato!” – opowiadanie Ewy Stadtmüller 
– Mamuś, a jak my będziemy witać lato? – zapytał Kacperek. – Bo pani w przedszkolu mówiła, że dziś przyszło…
– Faktycznie! – zawołała mama. – Pierwszy dzień lata! Musimy to jakoś uczcić.
– Może … pójdziemy na lody?! – zaproponował Piotruś, starszy brat.
– Albo na rowerek do parku – ożywił się Kacperek.
– Podobają mi się te pomysły. – Uśmiechnęła się mama. – Ale jak świętować, to najlepiej całą rodziną. Zaraz zadzwonię do taty i zapytam, o której godzinie będzie w domu.
Na szczęście okazało się, że tata już jedzie i porywa wszystkich… Nie powie gdzie, bo to będzie niespo¬dzianka.
– Porywam was… porywam was… do lasu – oznajmił – ale wcześniej musimy coś zjeść.
Mama raz-dwa zrobiła pyszne naleśniki z dżemem i można było wyruszać.
Las powitał ich przyjemnym chłodem i zielenią. Ruszyli dróżką przed siebie. W pewnym momencie mama położyła palec na ustach i pokazała na drzewo, po którym głową na dół zbiegała wiewióreczka.
– Przecież ona spadnie! – przestraszył się Kacperek.
– Coś ty! Ma mocne pazurki, patrz, jak się trzyma! – uspokoił go Piotruś.
– O, polanka! Z ławeczką! – zawołała mama i natychmiast usadowiła się wygodnie, wystawiając buzię do słońca.
Oczywiście chłopaki nie miały najmniejszej ochoty na opalanie. Na szczęście tata przypomniał sobie o wakacyjnym prezencie i sięgnął do torby.
– Ojejku… – jęknął. – Przecież ją tu miałem…
– Co miałeś? – zainteresowali się chłopcy.
– Miałem nową piłkę dla was… Niestety wygląda na to, że wpakowałem ją do plecaka, który został w domu.
Piotruś spuścił głowę, a Kacperkowi zaczęło się zbierać na płacz.
– Hola, hola! – Tato najwyraźniej nie zamierzał się poddawać. – Ogłaszam konkurs na wymyślenie naj¬ciekawszej leśnej zabawy.
– Moglibyśmy zrobić wyścigi – zaproponował Kacperek – ale… ty i tak wygrasz.
– Wszystko zależy od tego, jakie ustalimy zasady – zaoponował tato. – Zróbmy tak: ja będę startował od tamtej sosny, Piotruś od tego pniaka, a ty, Kacperku – od tego krzaczka. Metę ustalamy w tym miej¬scu. – Tu tato narysował patykiem na ścieżce wyraźną linię. – Gotowi? Trzy, dwa, jeden, start!
No i zwyciężył Kacperek.
Kolejną zabawę wymyślił Piotruś, który dostrzegł w trawie suchą sosnową gałąź z szyszkami.
– Możemy nimi rzucać do celu – zaproponował.
– Ale nie mamy tarczy – zmartwił się Kacper.
– Poradzimy sobie – pocieszył go tato. – Ustalmy, że trzeba będzie trafić szyszką w pień drzewa. Ja będę rzucał z piętnastu kroków, Piotruś z dziesięciu, a ty, Kacperku – z pięciu.
Tym razem wygrał Piotruś – na dziesięć rzutów zaliczył siedem trafień.
Trzecią zabawę wymyślił tato, kiedy zobaczył przy drodze ociosany z gałęzi pień drzewa.
– To będzie nasza równoważnia – oznajmił. – Trzeba będzie przejść po niej i nie spaść, następnie prze¬skoczyć obiema nogami naraz przez dziesięć patyków, które poukładam na ścieżce, i zakończyć slalo¬mem pomiędzy szyszkami. Każdemu będziemy mierzyć czas.
To dopiero była zabawa! Chyba najlepsza ze wszystkich. Tato miał wielkie szanse wreszcie wygrać, ale przyszła mama, której znudziło się opalanie i… pokonała go o całe dwie sekundy.
– Sezon letni uważam za otwarty – oświadczyła wesoło i zaprosiła trzech pokonanych zawodników na pierwszą wakacyjną kolację.
I to był strzał w dziesiątkę. Świętowanie pierwszego dnia lata zostało uratowane.

Po przeczytaniu opowiadania rodzic zadaje pytania:
Jakie pomysły na spędzenie pierwszego dnia lata mieli poszczególni członkowie rodziny?
Gdzie się ostatecznie wybrali?
Jak spędzili czas w lesie?
Jakie emocje towarzyszyły im pod¬czas kolejnych konkurencji?
Jak ty spędzasz czas w lecie?


2. Wierszyk do nauki
„Matematyczne lato" – Paulina Wrzesień


Raz i dwa, raz i dwa,
to już lato, ciepło da.
Trzy i cztery, trzy i cztery,
pojedziemy na rowery.
Pięć i sześć, pięć i sześć,
lato lubi lody jeść.
Siedem, osiem, siedem osiem,
my lubimy grać na nosie.
Dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć,
lato uśmiech zawsze niesie!


3. Opinie ludzi zmęczonych latem. Ćwiczenia doskonalące myślenie przez analogie – rodzic czyta dziecku kilka opinii ludzi zmęczonych upałami. Niestety, nieuważny listonosz zaplamił je lodami. Zadaniem dziecka jest uzupełnienie według uznania brakujących elementów:


Latem w moim mieście jest jak w piekarniku, ponieważ jest mi …
Hanna z Hrubieszowa


Chcąc przejść boso po chodniku przed domem,
czuję się, jakbym chodził po rozgrzanej patelni, ponieważ…

Roman z Rabki


Gdy budzę się rano, czuję, jakby ktoś świecił mi w oczy reflektorem, ponieważ…
Krysia z Krakowa


Kiedy idę przez miasto, czuję się, jakbym chodził pośród pustynnych piasków
i poszukiwał drogocennego skarbu. Tym skarbem podczas upału jest dla mnie…

Waldemar z Warszawy


Każdy powiew wiatru jest dla mnie jak…, ponieważ chłodzi moją twarz.
Czesława z Częstochowy


Gwałtowne letnie ulewy powodują, że jadąc do pracy, czuję się jakbym podróżował…,
a nie samochodem – tyle jest wody na ulicach.

Grzegorz z Gdańska


W autobusie podczas upału jest jak w…, ponieważ….
Ewa z Elbląga


Na plaży podczas wakacji czuję się, jak…, ponieważ….
Zbyszek z Zybertowa


4. Rodzicu zadaj dziecku zagadki:
Czy wiesz jak ta pora roku zwie się pośród ludzi, gdy słonko późno spać idzie a wcześnie się budzi. (lato)


Złota, świetlna kula ciepłem świat otula …. (słońce)


Zielone oczko w dni upalne chłodzi pływają w nim karpie, po nim bocian chodzi (staw)


Gdy imię Tola podzielisz na połowę a potem przestawisz sylaby,
wnet uzyskasz czas laby (Lato)


Miliony ich w polu letni wiatr kolebie, gdy dojrzeją będzie ziarno,
z ziarna chleb dla ciebie (kłosy zbóż)


Trwają 2 miesiące, lubią je uczniowie bo mogą odpocząć i stawać na głowie. (wakacje)


5. Zamaluj litery potrzebne do napisania wyrazu z ramki, przeczytaj podpisy

 


 

 

Propozycje zabaw rozwijających mowę i myślenie  8-12.06.2020

 

Zwierzęta małe i duże–opowiadanie Macieja Bennewicza
Rodzicu zaproś dziecko do wysłuchania opowiadania o zwierzętach, o uważne słuchanie i zapamiętanie, czym różni się pszczoła od osy, jakie zwierzęta mają podobny kolor skóry, dlaczego konie noszą takie dziwne nazwy.
– Osa! – Ada zaczęła nerwowo machać rękami, żeby odgonić owada. – To nie jest osa, tylko pszczoła – stwierdziła spokojnie babcia. – Przestań machać, to spokojnie odleci i nic ci nie zrobi. A jak machasz, to możesz ją tylko zdenerwować. Pomyśli, że chcesz jej zrobić krzywdę. – Skąd wiesz, babciu, że to pszczoła? – spytała Ada. – Mój tata był pszczelarzem, a teraz mój brat, Stanisław, również zajmuje się pszczelarstwem. Całe dzieciństwo mieszkaliśmy z pszczołami. Osy są dłuższe i jaśniejsze od pszczół. A pszczółki są krępe, grubiutkie i ciemne. Mają też więcej brązowych włosków. Pewnie szukała tutaj pyłku kwiatów. Pszczoły rzadko kogoś żądlą bez powodu, to bardzo pożyteczne owady. – Wiem, babciu, robią miód – stwierdziła Ada. – Tak, aniołku. – Babcia czasem w ten miły sposób zwracała się do Ady. – Pszczoły wytwarzają miód z pyłku kwiatów. Muszą się dużo napracować, żeby zebrać zapasy. Jeden słoiczek miodu to praca setek pszczół.
– Babciu, a skąd pszczoły wiedzą, dokąd mają lecieć po ten pyłek, z którego robią miód – spytał Adam. – Przecież nie potrafią mówić. Nie mogą spytać o drogę, nie mają też map ani nawigacji. – Pszczoły wylatują z ula na zwiad. Jeśli któraś z nich znajdzie pole pełne smakowitego pyłku kwiatowego, na przykład kwitnącego rzepaku, lub aleję lip, wówczas zbiera pyłek i wraca do ula. Na miejscu informuje pozostałe pszczoły w ich specjalnym, tajemniczym języku. – W tajemniczym języku? – zdziwił się Adam. – Tak – przytaknęła babcia. – Pszczółka tańczy i w ten sposób pokazuje innym pszczołom, którędy lecieć na pole obfite w pyłek, jak jest daleko i jakie znaki po drodze wskażą właściwy kierunek. – Tańczy? – powtórzyła Ada. – Tak jest, macha skrzydełkami, wykonuje specjalne kroki i to jest tajemnicza mowa pszczół. Inne się przyglądają, a potem, żeby zapamiętać trasę, naśladują ruchy mądrej przewodniczki. I już kilka chwil później pole jest pełne pszczół, które zbierają pyłek. Pszczoły przenoszą pyłek z kwiatu na kwiat, dzięki czemu zapylają kwiaty, a te mogą potem zmieni się w owoce. – A przy okazji z pyłku powstaje miód – dodała Ada. – Znakomicie – pochwaliła ją babcia. – Pszczoła jest prawie takiego samego koloru jak żyrafa – stwierdził Adam, który przeglądał właśnie książkę o zwierzętach. – Czy żyrafy też zapylają kwiaty? – Chłopiec wskazał fotografię, na której długi język żyrafy dotykał liści na wysokim drzewie. – Nie, syneczku – odpowiedziała babcia, która była biologiem, dlatego znała się na zwierzętach jak nikt w rodzinie. – Żyrafy jedzą liście. Muszą szybko obgryźć jedno drzewo akacji, gdyż ta roślina potrafi ostrzegać inne w pobliżu przed intruzami. – Babciu, w jaki sposób akacje ostrzegają się nawzajem? – spytała Ada. – Po kilku minutach obgryzania sok w liściach robi się gorzki i przestaje żyrafom smakować. Dzięki temu akacja traci tylko trochę liści. Gdyby nie ten ochronny zabieg, mogłaby stracić ich zbyt wiele i nie przeżyć. Jednak dzięki mechanizmowi obronnemu chroni siebie i inne drzewa w pobliżu, które na sygnał także gorzknieją. – Bardzo mądre te akacje – stwierdziła Ada. – Ciekawe, czy na świecie są jeszcze inne zwierzęta w podobnym kolorze jak pszczoły i żyrafy – zamyślił się Adam. – Nie mówi się „w kolorze” tylko w podobnym umaszczeniu, prawda, babciu? – Ada zrobiła mądrą minę. Adam wzruszył ramionami i ostentacyjnie odwrócił się, zakrywając książkę. – Można mówić, jak się chce – żachnął się. – Zamiast się kłócić i robić sobie przykrość, poszukajcie zwierząt podobnych do pszczół, czyli żółto-pomarańczowo-brązowych – zarządziła babcia. Pogłaskała Adama po głowie i poprosiła o przyniesienie kilku książek. Po chwili na stole pojawiły się zdjęcia i rysunki tygrysa, szerszenia, kota domowego, psa, kameleona i konia. – Co do słowa „umaszczenie” to prawda, tak się mówi – stwierdziła babcia. – Kolor zwierzęcia to inaczej jego umaszczenie. Hodowcy koni nazywają w bardzo ciekawy sposób różne kolory, czyli umaszczenia tych zwierząt. Na przykład koń, który wydał się wam podobny do pszczoły, nosi nazwę srokacz albo inaczej koń maści srokatej. Adam wstał i po chwili przyniósł kolejną książkę, tym razem z fotografiami koni. – Naucz nas, babciu, maści koni – zaproponował i wskazał palcem jasnobrązowego konia z ciemnobrązową grzywą. – To koń gniady – odpowiedziała babcia, poprawiając okulary.
Adam przerzucił kilka kartek i w końcu jego palec trafił na szarobiałego konia w czarnobrązowe ciapki. – Wygląda jak lody straciatella – ucieszyła się Ada. – Uwielbiam ten smak. – To jest maść taranta albo tarantowata – stwierdziła babcia. Adam wskazał czarnego konia. – To koń kary – odpowiedział babcia. – Ten ma granatowy połysk, więc mówi się o nim koń kruczy, bo ma umaszczenie podobne do tego ptaka. U koni mówimy o umaszczeniu, u ptaków – o upierzeniu. – A kruki, babciu, co to za ptaki? – spytała Ada. – Kruki żyją bardzo długo. Najstarszy żył ponoć w Londynie na zamku Tower. Miał 44 lata. Kruki łączą się w pary na całe życie. Potrafią bronić swego terytorium i są wszystkożerne, czyli jedzą, co im do dzioba wpadnie. – Babcia zaśmiała się i wyciągnęła z szafki herbatniki. – Super, znamy już cztery umaszczenia koni! – Adam aż klasnął w ręce z radości. – Srokacz, gniady, taranta i kary. – Oraz zwyczaje pszczół, żyraf i kruków – uzupełniła Ada. – Proponuję małe powtórzenie. Wydrukujemy czarno-białe rysunki koni, a wy pokolorujecie je zgodnie z poznanym umaszczeniem. – Super! – ucieszyły się dzieciaki. – Babciu, a można narysować srebrnego konia – spytała Ada. – Takiego jak jednorożec? – Oczywiście, że tak, koń o srebrnym umaszczeniu to maść siwa lub biała, a lekko kremowa to jeleniowata. Srokacz, gniady, taranta i kary Gdy razem ustawisz – będą dwie pary. W jednym powozie cztery koniki, Jadą w zaprzęgu zwanym kwadryga. A piąty konik jak jednorożec siwą ma grzywę i białe nozdrza. Cały jest biały, to umaszczenie czasem nazywa się maścią jelenia.
Po przeczytaniu opowiadania  zadaj dziecku pytania: O jakich zwierzętach opowiadała babcia?. Czym różni się pszczoła od osy? Skąd pszczoły wiedzą, gdzie mają lecieć po pyłek kwiatowy? Jak myślisz, czy takie naśladowanie ruchów pszczoły jest proste? Jakie inne zwierzęta mają „kolor” podobny do pszczół? Czy wiesz dlaczego zwierzęta mają paski? (Paski służą za kamuflaż i zapewniają ochronę przed drapieżnikami. Pomagają też regulować temperaturę ciała –czarne paski pochłaniają ciepło, a jasne je oddają).


„Mapa świata” – rozmowa kierowana.
Rodzicu pokaż dziecku  mapę świata, wskaż kontynenty i podaj ich nazwy. Pokaż w Internecie lub książce fotografie zwierząt zamieszkujących różne kontynenty. Wspólnie z dzieckiem odszukaj na mapie Afrykę i fotografie zwierząt afrykańskich. Zwróć uwagę na ich wygląd, sposób poruszania się, budowę. Zapytaj dziecko, co wie na temat zwierząt przedstawionych na fotografiach. Następnie opowiedz o najbardziej niebezpiecznych zwierzętach, które nazwano „Wielką Piątką Afryki” (Big Five): lwa, słonia afrykańskiego, nosorożca czarnego, lamparta, bawoła afrykańskiego. Zwróć uwagę na przystosowanie się zwierząt do środowiska, w którym żyją.
Lew – łapy zakończone ostrymi pazurami, silne szczęki doskonałe do powalania i zabijania nawet bardzo dużych zwierząt, groźnie wyglądająca grzywa, która zwiększa przewagę samca broniącego terytorium stada, stanowi naturalną ochronę głowy i szyi podczas walki.
Słoń afrykański– duże uszy wykorzystywane do chłodzenia, długa trąba zakończona dwoma palczastymi wyrostkami służąca do oddychania, wąchania, picia, kąpieli, zbierania pożywienia i zrywania gałęzi z wyższych partii drzew, ciosy służące do obrony, miękka i delikatna spodnia strona stóp, dzięki czemu słoń może poruszać się bezszelestnie. Po kąpieli słonie obsypują wilgotną skórę piaskiem, a powstała w ten sposób warstwa kurzu i błota pomaga im chronić się przed słońcem i owadami.
Nosorożec czarny – żywi się zróżnicowanym pokarmem roślinnym, ma szerokie i płaskie zęby trzonowe służące mu do rozcierania liści. Róg wykorzystuje do obrony. Gruba skóra stanowi ochronny pancerz a tarzanie się w błocie pomaga utrzymać niską temperaturę ciała i chroni przed pasożytami. Nosorożec biega bardzo szybko.
Lampart – dzięki ubarwieniu jest prawie niewidoczny wśród traw lub liści drzew. Ma szerokie łapy z ostrymi pazurami. Cechują go niebywała zwinność i siła – lamparty potrafią się wspinać, wciągnąć na drzewa ofiary trzy razy cięższe od siebie. Lampart potrafi świetnie pływać i wykonywać siedmiometrowe skoki.
Bawół afrykański jest roślinożercą o ogromnej wadze (zwykle od 500 do 900 kg). Osadzone na dużej głowie potężne, ostre rogi służą do obrony i ataku. Bawoły mają silne kończyny, które są zakończone dwoma palcami pokrytymi racicami).
Rodzicu zadaj pytanie: Dlaczego zwierzęta z Wielkiej Piątki Afryki uważa się za najniebezpieczniejsze zwierzęta świata? Dziecko zgłasza swoje pomysły i wymienia poglądy. (Te zwierzęta są znane z waleczności, zwłaszcza gdy bronią młodych lub zostaną zranione).


Tylko raz – wysłuchanie wiersza Mieczysławy Buczkówny i rozmowa na temat jego treści.
Chcą żyć jak i ty żyjesz, Wszystkie na świecie zwierzęta
– I mrówki, i żaby, i żmije, I pszczoła wiecznie zajęta
I paź królowej – motyl Niech fruwa tęczowozłoty,
I ślimak środkiem dróżki Niech pełznie, wystawia różki…
Przypatrz się z bliska dżdżownicy, Biedronce, jak kropki liczy,
Jaskółce, jak gniazdko kleci, Jak pająk rozsnuwa sieci.
Niech skacze pasikonik, Niech świerszczyk w trawie dzwoni…
Dla nich kwitnie łąka, dla nich rośnie las. Jak i ty – żyją tylko raz.
Po przeczytaniu wiersza zapytaj: O jakich zwierzętach jest mowa w wierszu? Gdzie można je spotkać? Co jest ich wspólnym marzeniem? Porządkując odpowiedzi dzieci podkreśl, że niezależnie od gatunku, każdy ma prawo do życia i każdy jest potrzebny, dlatego należy mu się szacunek.


„Co to za zwierzę?” – rozwiązywanie zagadek
Kolorowych piór ma w bród, a między oczami wielki dziób.
Ten głośny skrzek to jej zasługa, bo to jest głośna… (papuga)


Do konia trochę podobna tak samo rży, gdy jest głodna.
Czarne pasy ma tam, gdzie są żebra, bo to jest wesoła … (zebra)


Szary, duże uszy i trąba, taki ma wygląd, że bomba!
Wielki jest jak cała jabłoń, bo to jest szary… (słoń)


Jestem duży i wesoły, pływam w wodzie całkiem goły.
Błoto? Co mi tam! Ja jestem szary… (hipopotam)


„Kto tak hałasuje?” – rozmowa na temat zwierząt mieszkających w lasach oraz niebezpieczeństw z tym związanych na podstawie doświadczeń dzieci i fragmentów opowiadania Zofii Staneckiej Basia i wyprawa do lasu.
(…) Chrup, chrup! – pod stopami zachrzęściły im szyszki. – Zaraz poszukamy twoich kuzynów – szepnęła Basia do siedzącego w koszu Miśka Zdziśka. – Coś Ty! W tym lesie nie ma niedźwiedzi – powiedział Janek, ale na wszelki wypadek obejrzał się za siebie. – A wilki? – Basia przysunęła się do niego trochę bliżej. – Myślisz, że tu są wilki? – Nie wiem. Antek mówił, że jak był w górach, to słyszał wycie, ale wcale się nie bał. Nic a nic. – Janek umilkł i w ciszy, jaka zapadła, Basia usłyszała bicie własnego serca. Łup, łup! – waliło jak oszalałe. Po chwili oprócz niego usłyszała coś jeszcze. Szum wiatru w gałęziach, trzask pękających gałązek i szelest opadających na ziemię liści. I jeszcze ptaki. Tirit, tirit! – zaświergotało nad ich głowami. Tju, tju, tju! – echo rozniosło czyjeś śpiewane nawoływanie.
A gdzieś dalej w lesie rozległ się rytmiczny stukot: łup, łup, łup! Łup, łup, łup! – Słyszycie dzięcioła? – spytała Mama, która nadeszła nie wiadomo kiedy ścieżką od strony parkingu. Basia aż podskoczyła na dźwięk jej głosu. – Jest tam. – Mama wskazała między drzewa. Wysoko na suchej sośnie siedział biało-czarny ptak z czerwonym łebkiem i walił w pień dziobem. – Po co on to robi? Nie boli go od tego głowa? – wyszeptała Basia. Mówiła półgłosem, bo bała się, że dzięcioł odfrunie, jeśli zapyta zbyt głośno. – Wyławia robale – wyjaśnił też szeptem Janek. – Nie robale, tylko owady – poprawiła go Mama. (…)
Rodzicu  zadaj pytania: Jakie zwierzęta spotkała w lesie Basia? Jakie zwierzęta wy spotkaliście, gdy byliście w lesie? Jak się wtedy zachowaliście? Pamiętajcie o odpowiednim zachowaniu w lesie, jest to bardzo ważne zarówno dla was jak i dla zwierząt tam mieszkających.